Blog

Kawa Popularna / Sztuka Popularna  / Jak zmieniłam swoje zdjęcie profilowe, czyli reportaż ze spaceru fotograficznego z Waldemarem Kremserem

Jak zmieniłam swoje zdjęcie profilowe, czyli reportaż ze spaceru fotograficznego z Waldemarem Kremserem

Zastanawialiście się kiedyś ile różnych zdjęć profilowych jest nam potrzebnych w dzisiejszych czasach?

Mamy zdjęcie dowodowe, specjalne paszportowe, inne na stronie czy portalu biznesowym, jeszcze inne na portalu społecznym czy komunikatorze. 

Nigdy nie lubiłam siadać na krzesełku u fotografa. Byłam nienaturalna i sztuczna. I ten błysk lampy!

Fotografia biznesowa, czyli niby twoja naturalna odsłona w warunkach pracy też mnie zawsze stresowała. Przecież garnitur czy marynarka to nasz ubiór zawsze schludny i uroczy,  ale to zawsze „strój, mundur roboczy”! A przecież nie zawsze tak wyglądamy w pracy. 

Zawsze mam problem z wyborem zdjęcia. Dlaczego? 

W lustrze patrzymy na siebie w odbiciu 180˚, czyli nasze lustrzane odbicie jest odwrócone!

Widzisz więc siebie inaczej niż inni ludzie Ciebie i obiektyw. Ludzie odbierają nas tak, jak wyglądamy na zdjęciach, a nie jak widzimy się w lustrze. Nasze twarze są niesymetryczne tak jak i lewa i prawa strona ciała. Patrząc codziennie w lustro przestajemy to zauważać, a fotografie pokazują tę niesymetryczność, dlatego czasem wyglądamy dla siebie samych wręcz obco czy dziwnie.

Oglądając własną twarz czy ciało codziennie w lustrze nasz mózg, na zasadzie efektu czystej ekspozycji, jest do tego widoku przyzwyczajony, a więc bardziej go lubi. Zna ten widok. Dlatego na zdjęciach widzimy inną, czasem jakby obcą osobę.

Myślałam od dawna o zdjęciach, które pokazują mnie, moje pasje i to co kocham. W niewymuszonej pozie, bez stylizacji i tony pudru czy lakieru na włosach, w miejscu dla mnie naturalnym, tam gdzie poruszam się na codzień.

Przez ostatnich 12 lat Berlin był moim drugim domem. Kocham to miasto. Powracam do niego nieustannie i nigdy nie mam go dosyć. 

W miniony poniedziałek umówiłam się z Waldkiem Kremserem na fotograficzny spacer rowerowy po Berlinie. 

Waldemar w latach 80. studiował w dawnej poznańskiej PWWSP, dziś Uniwersytet Artystyczny, ale po intensywnym czwartym roku i chęci przystąpienia aż do dwóch dyplomów: u Jarosława Kozłowskiego z rysunku oraz z fotografii u Wojciecha Bruszewskiego wziął urlop dziekański „na zawsze”. Dzięki temu jest absolwentem renomowanej berlińskiej uczelni artystycznej UdK (Berlin University of the Arts, Universität der Künste Berlin). 

Jest też jednym z artystów, którzy mieli osobiście do czynienia na tejże uczelni z Janem Lenicą! Lenica nie przyjął jednak Waldemara do swojej pracowni, tłumacząc się słowami: „Dobrych profesorów miał pan już w Poznaniu”. Był jednak jego promotorem. Trzy słowa charakteryzujące profesora Lenicę według Waldemara: skromność, skromność, skromność. 

Jeszcze w Poznaniu Waldemar poznał „prawdziwą sztukę współczesną“. Przełomowym był dla niego plener po pierwszym roku z profesorem Jerzym Kałuckim. Na tym plenerze zainicjowała się później znana grupa „Koło Klipsa”.

Waldemar Kremser

Fotografia konceptualna, reportaż, pejzaż, portret czy abstrakcja? Waldek jest wszechstronnym fotografem. Zajmuje się także instalacją, książką artystyczną, grafiką i malarstwem.

Jest synem Fryderyka Kremsera, urodzonego w Bytomiu, osiadłego w Opolu fotografa z ogromnym dorobkiem artystycznym. 

Wracając do minionego poniedziałku. Miałam rower, plecak z butelką wody i długą  sukienką na zmianę. Byłam trochę przerażona tym, że nie mam makijażu ani fryzury. Choć miałam plan na make-up!

Waldek cały sprzęt miał zapakowany na swój rower. 

Ale to miała być spontaniczna, próbna  sesja w mieście. Kilka ujęć przed prawdziwą sesją z charakteryzacją i studyjnym oświetleniem. 

Pierwszym miejscem były schody pomiędzy budynkami centrum handlowego Potsdamer Platz Arkaden. Dlaczego? Bo wymyśliłam sobie, że pójdę tam wcześniej do Sephory czy Douglasa i poproszę panie o szybki makijaż. Jakież było moje zdziwienie, gdy okazało się, że centrum jest w przebudowie!! 

Ale sprytna głowa myśli sobie, podjadę do Mall of Berlin, rowerem to 5 min. Świecąc oczami na parterze znalazłam od razu niemiecką świątynię zapachu i wizażu i błysk moich oczu zgasł od razu na wieść o tym, iż mogę sobie kosmetyki tylko pooglądać… no tak, Covid…

Tak więc schody niedaleko Marlene-Dietrich-Platz. Upał, 30 stopni w cieniu, Waldek wpada na pomysł, abym biegała z rowerem na ramieniu…

🔝🔛🔚🔙 góra / dół, bo rower lekki przecież. 

Biegałam. Na bosaka i w butach, przebierałam się pod drzewem, przechodnie z rozbawieniem wskazywali mi moje buty na chodniku. Abym nie zapomniała 😉 Waldek przez chwilę nie miał podglądu zdjęć wstecz. Twierdził, że pierwszy raz coś takiego mu się przydarzyło… mix trzech różnych firm 😉  bywa… biegnę dalej.

Kolejne miejsce. Przed Berlińską Filharmonią są dwa pomniki: w hołdzie pomordowanym jeszcze w latach 30-tych XX w. osobom niepełnosprawnym i homoseksualnym. Mało kto o tym wie. Jeden to szklana niebieska ściana, drugi to korytarz z płyt stalowych. 

Twórcą „pomnika korytarza” jest Richard Serra (ur. w 1938), amerykański minimalistyczny rzeźbiarz znany z ogromnych blaszanych konstrukcji. W 1987 roku stworzył Berlin Junction jako pomnik dla tych, którzy stracili życie programu ludobójstwa nazistów. Pierwszy raz pomnik ten pokazany został w Martin-Gropius-Bau, a rzeźba została zainstalowana na stałe przed budynkiem Berliner Philharmonie w roku 1988.

Pomyślałam, że moje ciało jest w stanie odnieść się do sytuacji. 

Zadałam sobie maksymalny fizyczny trud w pozach. Zdjęcia nie były ustawiane. 

Szyba była zasłoną i odsłoną, odbiciem lustrzanym. Korytarzem jechałam stojąc na nogach z maksymalną prędkością wpadając prawie na Waldka!

Kolejne miejsce? Skatepark? Zamknięty. Jesteśmy głodni i spragnieni. Jedziemy coś zjeść. Nie wiem, która była godzina, czas płynął,  a my rozmawialiśmy. O życiu. 

Kolejny przejazd. Tym razem moje miejsce, Bundestag i okolica, a konkretnie schody Biblioteki Bundestagu (Library of the German Bundestag) nad Sprewą. 

Pomysłom nie było końca. Balustrady, schody, w tle turyści i statki rejsowe. I miałam pole do popisu. 

Kolejne miejsce: Hamburger Bahnhof i moja Katarzyna Wielka. Dziedziniec. 

Kolejny przejazd. Ostrzeżenie, że to kawałek. Dzielnica Moabit. Docieramy znowu nad Sprewę. To „tylko” kładka, taki ślimak. Waldek chciał mi pokazać to miejsce. Wpadam na pomysł zdjęć na tle grafitti, przebieram się w długą sukienkę, dochodzi 20.00. Jesteśmy od 14.30 w drodze z przerwą na jedzenie. I zaczyna się, ostatnie ujęcia, Waldek znowu mnie goni na górę, wpadam na pomysł przerzucenia roweru na drugą stronę. 

Widziałam jedno zdjęcie u Waldka w telefonie. Według mnie najlepsze. 

Byłam w domu przed zmrokiem. Następnego dnia nie mogłam wstać z łóżka. Sala treningowa nie jest mi potrzebna. Wystarczy dzień z Waldkiem 😉

Podsumowując. 

Czy o taką sesję mi chodziło?

Tak. Czy mam zastrzeżenia do swojego wyglądu? Oczywiście! Są ujęcia, na których wydaje mi się, że nie wyglądam dobrze, ale Waldek twierdzi, że patrzy się na światło, na całość, a nie na udo.

🔺 Pomyślcie, co sprawia wam przyjemność, jaki sport lubicie, albo jaki uprawialiście w młodości. Wybierzcie jeden przedmiot, który darzycie sentymentem. Może masz ulubioną sukienkę albo buty, apaszkę po babci albo szelki po dziadku! 

Zróbcie coś nieoczywistego! Zobaczcie jacy jesteście naprawdę. Zmieńcie swoje szablonowe i oczywiste zdjęcie profilowe jakich miliony na Was!

Ja już swoje zmieniłam.

i … Dzwońcie do Waldka! 🙂 (📷 Instagram @waldemar.kremser)

Malgorzata Kowalska

Małgorzata Kowalska od lat łączy sztukę z biznesem. Jest absolwentką „Zarządzania w świecie sztuki” w Instytucie Sztuki Sotheby’s w Londynie, należącego do jednego z najstarszych domów aukcyjnych na świecie, Sotheby’s EST. 1774. Ponad 15 lat przepracowała w korporacji, a od niemal 12 lat działa jako niezależny doradca w zakresie sztuki współczesnej, kurator wystaw oraz organizator happeningów artystycznych, czy spotkań w pracowniach artystów. Współpracuje z artystami, galeriami, domami aukcyjnymi, muzeami i kolekcjonerami w Polsce i w Europie. Na swoim koncie ma współpracę m. in. z Warsaw Gallery Weekend, Vogue Polska, Targami Sztuki w Warszawie, czy artystami takimi jak: Edward Dwurnik, Majka Kiesner, Katarzyna Stanny, Prot Jarnuszkiewicz, Xawery Wolski, Jerzy Antkowiak, Katarzyna Kozyra, Tomasz Sętowski, Tadeusz Rolke, Paweł Althamer, ale również finalistami konkursów dla młodych artystów, takich jak Podróż Artystyczna Hestii czy Spojrzenia organizowane przez Zachętę i Deutsche Bank. Jest aktywnym członkiem Rady Programowej Fundacji Galeria Przechodnia oraz Towarzystwa Zachęty Sztuk Pięknych, Towarzystwa Przyjaciół Muzeum Sztuki Nowoczesnej oraz Przyjaciół Muzeum Narodowego i Fundacji Katarzyny Kozyry w Warszawie. Mówi biegle w trzech językach, a gdyby doliczyć do tego jeszcze język sztuki i język biznesu to w pięciu! 😉 Ceni sobie etykę pracy, samoświadomość, empatię i kręgosłup moralny.